
Pewnej nocy z piątku na sobotę zgubiłam legitymację. Nie zorientowałam się aż do poniedziałku rano, kiedy to otworzyłam pracowniczą skrzynkę pocztową, a tam:
"Pani Agato Katarzyno ! Jeżeli Pani zgubiła w sobotę na ul. Strzeleckiej legitymację studencką, proszę o pilny kontakt tel. xxx-xxx-xxx. Wiesław Andrzej Rzepski".
(a w temacie: Czy to zguba...?)
Dzwonię do Wiesława.
- Dzień dobry. Dzwonię w sprawie legitymacji.
- Dzień dobry pani Agato Katarzyno, czy rodzice celowo dali pani takie imiona?
- Nie rozumiem.
- Liczyła pani kiedyś ilość liter w swoich imionach i nazwisku?
- No przyznam, że nie.
- Ja zawsze liczę, gdy kogoś poznaję. Sam mam liczbę 22 i to oznacza dobrego człowieka, ale pani, pani Agato, ma 23 i to oznacza człowieka najlepszego. Pani jest najlepsza, pani Agato!
Zobaczyłem tę legitymację, tak na ulicy, rozjechaną przez motory i samochody, podniosłem i się zakochałem.
- Proszę mi takich rzeczy nie mówić. Czy może mi pan zostawić tę legitymację w sklepie spożywczym na rogu?
(Tu następuje 5 minutowa konsternacja, bo nie możemy się dogadać, o który sklep chodzi)
- No dobrze, teraz mecz oglądam, to w przerwie podrzucę, pani Kasi za ladą zostawię.
- To ja panu jakiś mały prezent: piwo pan woli czy czekoladę?
- Ja nic nie chcę, pani Agato. Ale mam prośbę: całe życie w turystyce robiłem, a w Grudziądzu nigdy nie byłem. A widzę, że pani jest z Grudziądza. Czy jak będzie pani jechała do domu, może mnie pani zabrać na wycieczkę?
- Yyyyyyyy... Panie Wiesławie...
- No ale proszę o mnie pamiętać. I mam nadzieję, że się kiedyś spotkamy.
- No dziękuję, tak. Pewnie w sklepie. Do widzenia.
- No do widzenia.
Legitymację rano odebrałam w spożywczym przy Strzeleckiej 3.
Tekst: Zwykłe Życie
Ilustracja: Qrde
pisze, tłumaczy, rysuje, ilustruje i kpi. Obecnie niezdarnie trzaska do działu "Skrzeczywistość" bloga "Bezjarzmowie" (www.bezjarzmowie.info.ke) oraz na stronę "Piękne błędy" www.beautifulmistakes.yoyo.pl i do kilku papierowych zinów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz